Biuletyn        Multimedia        English version
Strzałka
Strzałka
Strzałka

Jaka własność, czyli debata o kalkulacji ekonomicznej

Przez wiele dziesięcioleci ekonomiści spierali się o racjonalność decyzji podejmowanych w gospodarce zdominowanej przez własność wspólną. Najbardziej znanymi adwersarzami byli Polak, Oskar Lange, zwolennik rozwiązań socjalistycznych, oraz austriacki ekonomista Friedrich von Hayek, uważający, że tylko własność prywatna pozwala na efektywne wykorzystanie ograniczonych zasobów.
29 marca 2010, Marcin Szaleniec

Ekonomia jest nauką o podziale i wykorzystaniu ograniczonych zasobów w celu produkcji towarów i usług, a następnie podziale tych produktów na konsumpcję i oszczędności oraz pomiędzy różnymi ludźmi i grupami społecznymi. W świecie zdominowanym przez własność prywatną podziałem rządzą prawa podaży i popytu. Dobra bardziej pożądane osiągają wyższe ceny, to samo dotyczy surowców do produkcji tych dóbr. Dzięki temu, zasoby używane są w takich zastosowaniach, w których przynoszą najbardziej znaczące efekty, czyli najwyższy zysk. 

Oparty na popycie i podaży mechanizm rynkowy jest efektywny i przynosi ogólnospołeczne korzyści w postaci wzrostu produktu krajowego oraz postępu technicznego. Szczególnie widoczne było to w czasach rewolucji przemysłowej w osiemnastym i dziewiętnastym wieku. Kapitał, uwolniony od feudalnych ograniczeń, doprowadził do radykalnego przeobrażenia krajów Europy Zachodniej, USA, a później reszty świata. 

Rewolucja przemysłowa miała też niepożądane efekty uboczne. W dziewiętnastym wieku widoczna nędza wielkoprzemysłowych robotników skłoniła wielu ekonomistów i filozofów do opowiedzenia się za rozwiązaniami socjalistycznymi, w tym za nacjonalizacją przemysłu. Państwowa własność i kontrola miała pozwolić na, ich zdaniem, nie tylko bardziej sprawiedliwy, ale także bardziej efektywny podział ograniczonych zasobów. 

W świecie własności państwowej o rozdziale i wykorzystaniu zasobów decydują nie popyt, podaż i ceny, ale rząd. Jeśli jest demokratyczny, można powiedzieć, że wpływ na podział zasobów i dóbr ma całe społeczeństwo. Już od dziewiętnastego wieku ekonomiści zastanawiali się, czy rząd może być równie efektywny (a może nawet lepszy) niż rynek. 

Pierwszej konkretnej odpowiedzi na to pytanie udzielił włoski ekonomista Enrico Barone w opublikowanym w 1908 roku artykule o wiele mówiącym tytule „Ministerstwo produkcji  w państwie kolektywistycznym”. Barone twierdził, że zarówno rynek poprzez ceny, jak i państwo poprzez biurokratów, są wstanie doprowadzić do równowagi popytu i podaży zapewniającej najbardziej efektywne wykorzystanie zasobów. Przy tym zbędny stanie się pieniądz, gdyż nie będzie już potrzeby wyceny dóbr. 

Niektórzy naukowcy poszli o krok dalej, twierdząc, że rząd może być nawet bardziej efektywne niż wolny rynek. W czasie pierwszej wojny światowej państwa centralne – Niemcy i Austria – prowadziły politykę, którą później nazwano „socjalizmem wojennym”. Rząd kontrolował większość fabryk (formalnie pozostających jednak własnością prywatną), kierując się pryncypium maksymalizacji nie zysku, ale produkcji wojennej. Zdaniem marksistowskiego ekonomisty i socjologa, Austriaka Otto Neuratha, polityka taka była skuteczniejsza w czasie wojny, i równie dobrze sprawdziłaby się w czasie pokoju. 

Krytyczny głos z Austrii

Intelektualne wyzwanie zwolennikom publicznej własności rzucił rodak Neuratha, Ludwig von Mises. W swoim słynnym artykule z 1920 roku „Kalkulacja ekonomiczna w państwie socjalistycznym” („Economic Calculation in the Socialist Commonwealth”) zawarł tezę, że system cen w gospodarce socjalistycznej jest z konieczności zniekształcony. Ponieważ wszystkie środki produkcji posiadane są przez rząd, twierdził Mises, dobra kapitałowe nie są przedmiotem wymiany, a tym samym nie można poznać ich właściwych cen. Tym samym brak jest koniecznych danych do prawidłowej alokacji zasobów. W efekcie, czynniki produkcji nie trafiają tam, gdzie ich wykorzystanie jest najbardziej efektywne, przez co poziom ogólnego dobrobytu jest niższy niż mógłby być. 

Naturalną koleją rzeczy argumenty Misesa spotkały się z krytyką ekonomistów prosocjalistycznych. Wyżej wspomniany Enrico Barone oraz Amerykanin Fred M. Taylor zaproponowali rozwiązanie problemu kalkulacji ekonomicznej w państwie socjalistycznym poprzez system równań określających stan równowagi w gospodarce równie skutecznie, ich zdaniem, jak system cen określanych funkcjami popytu i podaży. 

Debata trwała jednak nadal. W sukurs Misesowi przyszedł inny Austriak, Friedrich von Hayek. Uznał on rozwiązanie proponowane przez Barone i Taylora za nierealistyczne, gdyż wymagałoby one rozwiązania wielu tysięcy równań, opisujących związki pomiędzy tysiącami dóbr. I to nie raz, ale wielokrotnie, za każdym razem, gdy zmieniałyby się warunki zewnętrzne, obliczenia trzeba by było powtarzać. 

Hayek był autorem najbardziej kompletnej krytyki teoretycznych założeń socjalizmu w okresie międzywojennym i po drugiej wojnie światowej. Głównym przeciwnikiem Hayeka w debacie o kalkulacji ekonomicznej w socjalizmie stał się polski ekonomista Oskar Lange. 

Lange zgodził się z Misesem i Hayekiem, że ceny są konieczną przesłanką racjonalnej kalkulacji ekonomicznej. Odrzucił więc założenie wcześniejszych marksistów o możliwości, ba, konieczności rezygnacji z pieniądza. Uważał jednak, że ceny niekoniecznie muszą być generowane przez siły podaży i popytu na wolnym rynku. Zamiast tego, centralna rada planowania miała ustalać quasi-ceny dla dóbr kapitałowych. Socjalistyczne przedsiębiorstwa miały traktować tak ustalone ceny jako dane zewnętrzne i na nich opierać swoją kalkulację. Pozwalało to uprościć układ równań obrazujących stan równowagi gospodarki. 

Friedrich von Hayek skrytykował rozwiązania proponowane przez Oskara Langego w serii artykułów opublikowanych w latach 1937, 1940, 1945, 1948 i 1968. Wykazywał w nich, że gospodarka kontrolowana przez państwo nie może osiągnąć większej efektywności niż wolny rynek, gdyż mechanizm cenowy w tym pierwszym pozwala lepiej pozyskiwać informacje niż jakikolwiek centralny planista. 

Mimo tej krytyki, koncepcje Langego, uzupełnione o odpowiedzi na krytykę Hayeka, wywarły duży wpływ na funkcjonowanie urzędów planistycznych w krajach realnego socjalizmu. Miały też oddźwięk na Zachodzie, gdzie przez długi czas uznawano Oskara Langego za zwycięzcę wieloletniej debaty o racjonalność kalkulacji ekonomicznej w socjalizmie. 

Upadek komunizmu – koniec debaty?

W latach siedemdziesiątych i osiemdziesiątych rzeczywistość niespodziewanie opowiedziała się po stronie Misesa i Hayeka. Gospodarki socjalistyczne popadły w długotrwały kryzys, w dużej mierze spowodowany trudnościami z efektywną alokacją zasobów, na które uwagę zwracali austriaccy ekonomiści. Kropkę nad „i” stanowiły wolnorynkowe reformy w byłych krajach socjalistycznych w latach dziewięćdziesiątych. 

W szczególności, gospodarka socjalistyczna okazała się niezdolna do innowacji. O ile centralni planiści byli w stanie – do czasu – utrzymywać ekonomię w stanie zbliżonym do równowagi, to tworzenie nowych rynków, nowych produktów i usług było poza zasięgiem ich możliwości. 

Ciężkim ciosem dla gospodarek socjalistycznych były ogólnoświatowe kryzysy w latach siedemdziesiątych. Warunki zewnętrzne, przede wszystkim cena ropy oraz cena kredytu, zmieniały się tak szybko, że planiści nie byli w stanie się do nich dostosować. System cen na wolnym rynku okazał się, jak przewidywał Hayek, bardziej efektywny w pozyskiwaniu i zbieraniu informacji. Gwałtowny skok cen ropy w latach siedemdziesiątych nie tylko zaszkodził krajom zachodnim mniej niż wschodnioeuropejskim, ale wręcz wymusił falę innowacji oszczędzających energię i paliwo. Ten efekt był możliwy tylko dzięki istnieniu prywatnej własności środków produkcji. 

zobacz także

Religie a własność

Prawo do własności prywatnej jest głęboko wrośnięte w kulturę szeroko rozumianego Zachodu. Jego źródła można znaleźć nawet w spisanych przed wiekami świętych tekstach judaizmu, chrześcijaństwa i islamu.Strzałka

Martwy kapitał

W slumsach i ubogich dzielnicach wielkich miast trzeciego świata mieszkają przedsiębiorcy, posiadający aktywa warte miliardy dolarów. Ponieważ jednak nie posiadają zagwarantowanych praw własności, miliardy te są jedynie martwym kapitałem.Strzałka

Alodium i feudum – własność nie zawsze oznacza to samo

Koncepcja własności, czyli prawa do dysponowania jakąś rzeczą jest równie stara jak ludzkość. Nawet we wspólnotach pierwotnych ludzie posiadali na własność jakieś drobne przedmioty, takie jak broń, ubrania czy naczynia.…Strzałka

Klątwa wspólnego pastwiska

Prawie 40 lat temu na łamach prestiżowego czasopisma Science po raz pierwszy opublikowano tekst, który miał się stać jednym z najczęściej przedrukowywanych artykułów naukowych. Choć jego autor, Garrett Hardin, był…Strzałka

Własność po wojnie – od nacjonalizacji do prywatyzacji

Przywykliśmy w Polsce uważać Europę Zachodnią za matecznik kapitalizmu, ustroju opierającego się na własności prywatnej. Jak się okazuje, nawet tam były okresy, gdy własność publiczna była uważana za lepsze rozwiązanie.…Strzałka

„Własność prywatna – doskonały sposób na rozwiązywanie problemów

Czym jest własność? Dla żyjącego w pierwszej połowie XIX wieku Frederica Bastiata własność jest częścią człowieczeństwa. W Prawie (1850) napisał: „Życie, zdolności, produkcja – innymi słowy: osobowość, wolność, własność –…Strzałka

Właściciel i jego dom

Wszystko zaczyna się od domu! Kto z nas nie marzył lub wciąż nie marzy o posiadaniu – nawet najmniejszego – ale jednak WŁASNEGO domu i to koniecznie z ogródkiem! Pragnienia…Strzałka


© 2010 - 2011 Ministerstwo Skarbu Państwa.