Biuletyn        Multimedia        English version
Strzałka
Strzałka
Strzałka

Klątwa wspólnego pastwiska

Prawie 40 lat temu na łamach prestiżowego czasopisma Science po raz pierwszy opublikowano tekst, który miał się stać jednym z najczęściej przedrukowywanych artykułów naukowych. Choć jego autor, Garrett Hardin, był z wykształcenia biologiem, esej pod tytułem „The Tragedy of the Commons” (Tragedia wspólnego pastwiska), dotyczył skomplikowanej relacji pomiędzy własnością prywatną, efektywnością i wolnością.
29 marca 2010, Marcin Szaleniec

Tytułowe wspólne pastwisko to łąką, na której każdy chętny może wypasać bydło. Ponieważ nikt nie broni do niego dostępu, można się spodziewać, że każdy gospodarz w okolicy chętnie zaprowadzi tam swoje krowy. W eseju Hardina wspólne pastwisko jest metaforą dobra należącego do wszystkich, a jednocześnie niebędącego niczyją własnością prywatną. 

Jak pisał Hardin, taki układ mógł zupełnie znośne funkcjonować przez stulecia, tak długo jak plemienne wojny, złodzieje i choroby utrzymywały liczebność stad na niskim poziomie. Niestety, gdy tylko udało się zbudować społeczny ład i porządek, wspólne pastwisko czeka katastrofa.

Mięso i mleko każdej krowy na łące należy wyłącznie do jej właściciela. Ale koszt jej wypasu, czyli zjedzona i przeżuta trawa, ponoszony jest przez wszystkich gospodarzy. W tej sytuacji pasterz, który przypędzi na pastwisko sztukę bydła zatrzyma wszystkie korzyści z jej wypasu, ale poniesie tylko ułamek kosztów. 

Rozsądny gospodarz chętnie umieści na wspólnej łące dodatkową krowę. A po niej jeszcze jedną. I następną. Tak samo zrobią jego sąsiedzi, bo to im się po prostu opłaca. W rezultacie pogłowie bydła osiągnie taki poziom, że zwierzęta będą zjadały trawę szybciej, niż jest ona 

w stanie odrastać.

Pasterz, który w obawie przed wyeksploatowaniem łąki ograniczyłby liczebność stada 

w istocie nic nie zyskuje, gdyż pasza, której nie zjedzą jego krowy, trafi do żołądków bydła sąsiadów. Jak w antycznej tragedii, rozsądne i logiczne działania pojedynczych osób prowadzą do katastrofy. Nadmiernie eksploatowana łąka zamienia się w spłacheć stratowanego przez bydło błota. 

Los metaforycznego pastwiska, ilustruje zagrożenia, jakie pojawiają się tam, gdzie istnieje jednocześnie wspólna własność i prywatne interesy. Tragedia wspólnego pastwiska dotyczy nie tylko łąk, ale wszystkich dóbr nie posiadających konkretnych właścicieli, np. łowisk morskich, zasobów wody a nawet miejsc parkingowych w centrum miasta. Jeśli każdy może za darmo zaparkować przy ulicy, można się spodziewać, że w ruchliwych dzielnicach kierowcy będą tracić długie godziny na poszukiwania wolnego miejsca. 

Dylemat wspólnoty

Istnieje kilka sposobów na uniknięcie fatum „tragedii wspólnej łąki”. Edukując i wpajając normy moralne można sprawić, że uczciwi obywatele powstrzymają się od nadużywania wspólnej własności. Na dłuższą metę może to działać w niewielkich społecznościach, gdzie wszyscy się dobrze znają i obawiają potępiających spojrzeń sąsiadów. Tam jednak, gdzie 

w grę wchodzą duże pieniądze, sama moralna presja może nie wystarczyć. 

Czasem uznaje się za konieczne wprowadzenie przepisów prawnych, które powstrzymałyby przedsiębiorcze jednostki od nadmiernej eksploatacji wspólnego dobra. Dlatego właśnie większość państw z dostępem do morza wprowadziła limity dla rybaków, których przekroczenie wiąże się z dużymi karami. Mimo to, światowe zasoby ryb są zagrożone. Dzieje się tak dlatego, że prawodawcy ustalający limity połowowe są pod stałym naciskiem rybaków i ich rodzin (jako wyborców) oraz wielkich armatorów finansujących lobbystów. Wszyscy oni pragną doprowadzić do tego, aby limity były jak najwyższe. 

Rozwiązaniem skuteczniejszym niż presja moralna czy prawna okazuje się prywatyzacja. Wspólne pastwiska rzeczywiście istniały kiedyś w wielu miejscach świata, także w Polsce. 

W krajach rozwiniętych większość z nich została podzielona i sprywatyzowana. Właściciel prywatnej łąki nie ma żadnego interesu w tym, aby doprowadzić do nadmiernego wypasu, bo to by oznaczało dla niego duże straty w przyszłości. W jego najlepszym interesie jest utrzymywanie pogłowia bydła na ograniczonym poziomie. 

Korzyści z prywatnej własności pastwisk są oczywiste, mimo to grodzenie wspólnych gruntów napotykało często opór. Historycznym przykładem są chłopskie rebelie w Anglii 

i Walii w siedemnastym wieku. Nie należy się temu dziwić, proces prywatyzacji wspólnych gruntów odbywał się na mocno niesprawiedliwych zasadach. Właścicielami prywatnych gruntów zostawali feudalni lordowie, podczas gdy wcześniej z pastwisk korzystali głównie chłopi. 

Nawet jednak sprawiedliwy podział wspólnego dobra budzi często protesty. Przyznanie prawa do pastwisk konkretnym, wymienionym z imienia i nazwiska osobom oznacza odebranie tych praw wszystkim pozostałym. Warto mieć ten fakt na uwadze, jednak nie powinien on przesłonić faktu, że prywatyzacja jest często najskuteczniejszym środkiem przeciwko dewastacji. Wspólne często jest przecież traktowane jako niczyje. 

Dodatkową korzyścią społeczną wynikającą z podziału wspólnych gruntów jest powstanie motywacji do inwestowania. Dopóki pastwisko jest wspólne, nikt nie ma interesu 

w zwiększeniu jego produktywności, na przykład poprzez meliorację, nikomu też nie przyjdzie do głowy zastanawiać się, czy rzeczywiście pasterstwo jest najbardziej efektywnym ekonomicznie sposobem wykorzystania tego kawałka ziemi. 

Zupełnie inaczej jest w przypadku prywatnych łąk – każdy zainwestowany w ziemię grosz może przynieść bezpośrednie korzyści właścicielowi. Prywatna własność pozwala więc skierować energię i przedsiębiorczość użytkownika pastwiska w jego ulepszenie, zamiast wyniszczenie. Jeśli zaś bardziej niż wypas bydła opłaca się zabudowa, zalesienie czy jakakolwiek inna działalność, prywatnemu właścicielowi łatwiej jest podjąć odpowiednie decyzje. 

Na samym początku tego artykułu wspomnieliśmy, że metafora pastwiska pochodzi 

z opublikowanego w 1968 roku eseju Garreta Hardina. To bardzo istotne, że chodzi o metaforę – Hardin nie pisał tak naprawdę o hodowli bydła i uprawie trawy, nie odnosił też się do historycznych doświadczeń w tej dziedzinie. Pisał o dobru wspólnym i prywatnym. Elementy mechanizmów opisanych na przykładzie wspólnego pastwiska można odnieść do niemal każdej sytuacji, gdzie współistnieją prywatne interesy i publiczna własność. 

zobacz także

Religie a własność

Prawo do własności prywatnej jest głęboko wrośnięte w kulturę szeroko rozumianego Zachodu. Jego źródła można znaleźć nawet w spisanych przed wiekami świętych tekstach judaizmu, chrześcijaństwa i islamu.Strzałka

Martwy kapitał

W slumsach i ubogich dzielnicach wielkich miast trzeciego świata mieszkają przedsiębiorcy, posiadający aktywa warte miliardy dolarów. Ponieważ jednak nie posiadają zagwarantowanych praw własności, miliardy te są jedynie martwym kapitałem.Strzałka

Alodium i feudum – własność nie zawsze oznacza to samo

Koncepcja własności, czyli prawa do dysponowania jakąś rzeczą jest równie stara jak ludzkość. Nawet we wspólnotach pierwotnych ludzie posiadali na własność jakieś drobne przedmioty, takie jak broń, ubrania czy naczynia.…Strzałka

Własność po wojnie – od nacjonalizacji do prywatyzacji

Przywykliśmy w Polsce uważać Europę Zachodnią za matecznik kapitalizmu, ustroju opierającego się na własności prywatnej. Jak się okazuje, nawet tam były okresy, gdy własność publiczna była uważana za lepsze rozwiązanie.…Strzałka

Jaka własność, czyli debata o kalkulacji ekonomicznej

Przez wiele dziesięcioleci ekonomiści spierali się o racjonalność decyzji podejmowanych w gospodarce zdominowanej przez własność wspólną. Najbardziej znanymi adwersarzami byli Polak, Oskar Lange, zwolennik rozwiązań socjalistycznych, oraz austriacki ekonomista Friedrich…Strzałka

„Własność prywatna – doskonały sposób na rozwiązywanie problemów

Czym jest własność? Dla żyjącego w pierwszej połowie XIX wieku Frederica Bastiata własność jest częścią człowieczeństwa. W Prawie (1850) napisał: „Życie, zdolności, produkcja – innymi słowy: osobowość, wolność, własność –…Strzałka

Właściciel i jego dom

Wszystko zaczyna się od domu! Kto z nas nie marzył lub wciąż nie marzy o posiadaniu – nawet najmniejszego – ale jednak WŁASNEGO domu i to koniecznie z ogródkiem! Pragnienia…Strzałka


© 2010 - 2011 Ministerstwo Skarbu Państwa.